Wąż nosi dziś koronę – typologiczne czytanie „Hamleta”

peter j. leithart

Powieść Kazuo Ishiguro pt. „Okruchy dnia”1 opowiada historię pana Stevensa, który przez wiele lat pracował jako kamerdyner w Darlington Hall. Przez jeden tydzień 1956 roku odwiedza byłą gosposię z Darlington Hall, pannę Kenton, a obecnie panią Benn. Po latach, kiedy niewiele o sobie słyszeli, pani Benn posyła panu Stevensowi wiadomość, że zostawiła (znów!) męża, z czego Stevens konkluduje, że byłaby zainteresowana swą poprzednią pracą. Podróżując tak do nadmorskiego miasta Weymouth, Stevens rozmyśla o latach służby dla Lorda Darlingtona, o znaczeniu godności i wielkości, i o swoich dwuznacznych relacjach z panną Kenton. Stenevs jest tak bardzo oddany pracy i obowiązkowi, że odrzuca miłość i ignoruje naiwną słabość swego pracodawcy do nazistów.

W ostatniej scenie powieści widzimy Stevensa siedzącego na molo w Weymouth po, zdawać by się mogło, ostatecznym pożegnaniu z panią Benn. Wtedy właśnie pewien emerytowany lokaj rozpoczyna konwersację ze Stevensem, zachwalając uroki starości: „Musisz zacząć cieszyć się życiem. Wieczór to najlepsza pora dnia. Skoóczyłeś pracę. Teraz możesz wygodnie ułożyć się i cieszyć życiem. Jak tak na to patrzę.” Ishiguro już wcześniej dał znać, że Stevens i Darlington Hall symbolizują Anglię. Stevens opowiadał, że służąc w Darlington Hall, widział cały świat. Stevens to kwintesencja angielskości – powściągliwy, dostojny, surowy i profesjonalny. Jego pracodawca, zachowujący się jak struś i sympatyzujący z nazistami, to aluzja do angielskiej polityki ustępstw w latach trzydziestych dwudziestego wieku. Przejście Darlington Hall w ręce rubasznego Amerykanina to znak zmian w międzynarodowym układzie sił. Anglia, jak Stevens, osiągnęła wiek emerytalny – jej status mocarstwa odchodzi w cień. Pozostaje wygodnie się ułożyć, cieszyć życiem i nauczyć amerykańskiego luzu.

„Okruchy dnia” mają sześć rozdziałów, a każdy z nich opowiada o jednym z dni tygodnia, w którym Stevens odwiedzał Weymouth. Zdaje się, że ten podział podkreśla wyżej poruszone wątki. Rada lokaja jest czymś nowym dla Stevensa, który zawsze był zajęty pracą. Nigdy nie cieszył się sabatem, a zakończenie powieści nie daje żadnej pewności, że kiedykolwiek będzie się nim cieszył. Wręcz przeciwnie – ostatnie słowa Stevensa są zapowiedzią tego, że nadal będzie czynił wszystko, by zadowolić swego pracodawcę, nawet jeśli będzie to oznaczać rozwinięcie mistrzowskich zdolności w udawaniu luzu. Opowieść kończy się szóstego dnia, a Stevens wciąż bezgranicznie oddany jest swym obowiązkom. Nie wiemy, jak będzie wyglądał dzień siódmy.

Nie mogę dowieść, że Ishiguro świadomie wprowadził wątek sabatu, nadając taką strukturę powieści. Trudno cokolwiek powiedzieć o jego związkach z chrześcijaństwem. Nie znajdujemy też zbyt wiele innych biblijnych schematów lub wątków w „Okruchach dnia”. Dlaczego zatem twierdzę, że odnajdujemy w nich bardzo subtelnie przedstawioną symbolikę sabatu? Może to tylko kolejny przykład chrześcijańskiego imperializmu intelektualnego? Chrześcijańskiego łoża prokrustowego?

I. W obronie mojej interpretacji odwołam się do typologii. Zazwyczaj typologiczna metoda interpretacji pokazuje, jak wydarzenia i postaci ze Starego Testamentu zostały w Bożej opatrzności tak przedstawione, by wskazywały na swoje wypełnienie w Chrystusie i Kościele. Jak widzimy w Piśmie św., typologia nie jest anachronicznym nałożeniem ram interpretacyjnych na nagie fakty historyczne. Paweł stwierdza bowiem w I Koryntian 10:11, że wydarzenia w historii Izraela miały charakter typologiczny (od greckiego słowa typikos) i zostały spisane dla naszego pouczenia. Ponieważ Bóg suwerennie kontrolował historię Izraela, dlatego ta historia stała się typologiczna i wskazywała na wypełnienie w Chrystusie. Typologia jest nie tylko metodą interpretacji tekstu, ale stanowi istotę chrześcijańskiej filozofii historii.2 Jak wykazał to Hans W. Frei, typologia jest główną metodą, przy pomocy której chrześcijanie argumentują za spójnością kanonu Pisma św.3

W tym artykule będę używał określenia „typologia” w szerszym znaczeniu. Bowiem nie tylko historia Izraela jest typologiczna. Ponieważ Bóg suwerennie kontroluje historię całego świata, dlatego również historia świata może byś opisana typologicznie. Jezus jest wypełnieniem nie tylko starotestamentowych typów i cieni – w Nim wszystko ma istnienie (Kol. 1:17), On jest Głową wszystkiego (Ef. 1:22). Jezus jest wypełnieniem nie tylko nadziei Izraela, ale i całej ludzkości. Jest nie tylko Synem Abrahama i Dawida, ale i Ostatnim Adamem. Tak więc w Nim jest ukryte również znaczenie historii świata. Izrael wraz z jego instytucjami i historią ma szczególną rolę w ukazaniu typów Chrystusa, niemniej jednak również historia i instytucje innych narodów pełnią rolę ogólnego objawienie typów Chrystusa.4

To z kolei oznacza, że Chrystus jest postacią jednoczącą literaturę całego świata. Stary Testament przedstawia szczególny literacki układ typologiczny. Jednak również w pozostałej literaturze odnajdujemy typologiczne układy i wątki. Mitologiczna postać Tezeusza nie jest typem Chrystusa w tym samym znaczeniu co Dawid, niemniej Tezeusz – pogromca Minotaura, wyzwoliciel Aten spod panowania Kreteńczyków, ojciec ateńskiej demokracji – otoczony jest mesjańską aurą.

Układy typologiczne są zakorzenione w literaturze na dwa sposoby. Pismo św. stwierdza, że stworzenie objawia charakter żywego Boga (Rz. 1:18-25). Nawet bez dostępu do objawienia szczególnego autor obserwując świat i spisując swoje spostrzeżenia, odpowiada na objawienie Boże. Jego twórczość odzwierciedla przyjęcie lub odrzucenie tego objawienia – w każdym wypadku widzimy w niej wpływ, jaki na autorze wywarło objawienie. Taka sytuacja jest jednak całkowicie abstrakcyjna – nigdy nie wystąpiła w historii. Na jakimś etapie historii każdy naród i kultura zostały wystawione na działanie objawienia szczególnego czy to w formie spisanej, czy też w ustnym przekazie – wszyscy ludzi pochodzą od Adama i Noego. Możemy zatem oczekiwać, że cała literatura nosi ślady nie tylko objawienia ogólnego, ale i szczególnego, nawet jeśli są to ślady bardzo zatarte.5

Nie możemy oczywiście twierdzić, że pozabiblijna literatura to tylko i wyłącznie ślady objawienia szczególnego. Mimo to możemy powiedzieć, że literatura zawsze będzie nosić ślady objawienia ogólnego lub szczególnego. Dlatego usprawiedliwione jest doszukiwanie się typologicznych elementów i biblijnych motywów nawet w literaturze, na którą Pismo św. nie miało bezpośredniego wpływu. W kręgu kultury Zachodu mamy wszak szczególne powody, dla poszukiwania takich układów, gdyż Biblia stała się kopalnią symboli dla zachodniej literatury.6

Bez wątpienia sztuki Szekspira można interpretować w zgodzie z biblijnymi schematami, motywami i symbolami. Nawet oparty na faktach historycznych „Henryk V” został skomponowany przez Szekspira tak, by odwzorowywał typologiczny porządek wydarzeń – Henryk najeżdża obcy kraj, który odrzuca jego roszczenia do korony; pomimo ogromnych przeciwności wygrywa bitwę o Agnicourt; obejmuje tron Francji i poślubia księżniczkę Katarzynę. Podobnie Chrystus przyszedł na świat znajdujący się pod panowaniem Jego wrogów, związał mocarza, zdobył wiele tronów i zyskał Oblubienicę.

Również „Poskromienie złośnicy” doskonale nadaje się do typologicznej interpretacji. Petruchio poskramia buntowniczą Katarzynę, m.in. odmawiając jej dostępu do stołu – Katarzyna uczy się posłuszeństwa przez cierpienie. Stawką jest akceptacja przez Katarzynę dziwacznego nazewnictwa Patruchia jako prawdziwego opisania świata. Petruchio wie, że odniesie sukces dopiero wtedy, gdy Katarzyna uzna, że słońce to księżyc, jeśli tak powie Petruchio – kiedy podda się jego słowu. Katarzyna z kolei odkrywa, że prawdziwa wolność ukryta jest w poddaniu swojemu panu i suwerenowi. Niemożliwe jest, żeby wyraźne aluzje do Efezjan 5 w ostatniej mowie Katarzyny umknęły uwadze Szekspira i publiczności.

Takie podejście może wydawać się byś mocno przesadzone. Ktoś mógłby stwierdzić, że w ten sposób wszystko można tak nagiąć, aby pasowało do układu typologicznego. Taka interpretacja winna jest ignorowania rzeczywistego znaczenia tekstu, a także szczegółów, które nie pasują do schematu – zbytnie uogólnienie zaciera cechy jednostkowe. Powtórzę więc, że u Szekspira znajdziemy nie samą tylko typologię, niemniej jednak typologia stanowi ważny element jego dramatów. Dla wykazania tego proponują bliżej przyjrzeć się jednemu z nich, a mianowicie „Hamletowi”, na przykładzie którego usprawiedliwię typologiczne czytanie Szekspira.

II. Zabójstwo króla Hamleta przez Klaudiusza, katalizator dla pozostałych wydarzeń dramatu, przedstawione jest jako grzech pierwotny o kosmicznych implikacjach. Klaudiusz wyznaje, że jego czyn podobny jest morderstwu Abla:
Ogrom mej zbrodni cuchnie aż w niebiosa!
Najstarsza klątwa na niej ciąży, stygmat
Bratniego mordu! (Akt III, scena 3; tłum. J. Paszkowskiego – przyp. tłum.)
Własny opis stanu duszy Hamleta na początku sztuki nawiązuje do początków historii biblijnej:
Jak nudny, nędzny, lichy i jałowy
Zda mi się cały obrót tego świata!
To nie pielony ogród, samym tylko
Bujnie krzewiącym się chwastem porosły. (I, 2)

Klaudiusz jest winny nie tylko bratobójstwa, ale i królobójstwa. Ponieważ zaś król jest obrazem Boga, dlatego królobójstwo jest swego rodzaju targnięciem się na Boga. Jest co najmniej aktem buntu przeciwko Bożemu autorytetowi. Klaudiusz jest więc nie tylko Kainem, ale też Adamem.7 Przynajmniej w oczach Hamleta grzech Klaudiusza obrócił Danię w upadły Eden, którego krajobrazem zawładnęły chwasty i ciernie.
Także sposób, w jaki Duch opisuje dokonane morderstwo, zawiera w sobie aluzje do wydarzeń w Edenie8:
Słuchaj więc, słuchaj, Hamlecie. Puszczono
Rozgłos, że podczas mego snu w ogrodzie
Wąż mnie ukąsił; takim to skłamanym
Powodem śmierci mej zwiedziono Danię;
Dowiedz się bowiem, szlachetny młodzieńcze,
Że ów wąż, który zabił twego ojca,
Nosi dziś jego koronę. (…) Kiedym
Raz po południu jak zwykle w ogrodzie
Bezpiecznie zasnął, wkradł się stryj twój z flaszką
Zawierającą trujące kropelki
I wlał mi w ucho ten zabójczy rozczyn,
Którego siła tak jest nieprzyjazna
Ludzkiej naturze, że jak żywe srebro
Przebiega nagle wszystkie drogi, wszystkie
Kanały ciała i jak sok kwaśny
Wlany do mleka ścina wnet i zgęszcza
Wszystką krew zdrową. (I, 5)9

Możliwe, że trucizna wlana w ucho to obraz kuszenia. Jeśli tak jest, to późniejsze spiski szeptane przez Klaudiusza w ucho Laertesa, Ofelii, Rozenkranca i Gildensterna są kolejnymi przykładami zatruwania uszu. Znaczące jest też to, że Hamlet, Klaudiusz i Laertes padają w końcu ofiarami ostrzy „zatrutych” przez tego samego „węża”, Klaudiusza (V, 2).

Klaudiusz poślubił Gertrudę, matkę Hamleta i królową Danii. Dlatego Duch oskarża ją o kazirodztwo i cudzołóstwo – została zwiedziona przez węża (patrz I Kor. 11:1-3). W ten sposób ojciec Hamleta „ręką brata pozbawiony został życia, berła i małżonki” (I, 5). Krótko mówiąc, Szekspir przedstawia upadły świat. Hamlet ogłasza kosmiczne rozmiary tej klęski w znanym cytacie: „Świat wyszedł z formy” (I, 5).

Pytanie, jakie tu się rodzi, dotyczy tego, czy Hamlet powinien „wracać go do normy”. Ujmując to teologicznie, moglibyśmy zapytać, czy powinnością człowieka jest odkupienie upadłego świata. Duch zachęca Hamleta, by sam wykonał to zadanie. Jednak, jak zwraca uwagę Northrop Frye, Duch ma bardzo słabe referencje – „dlaczego czyściec opisany przez Ducha tak bardzo przypomina piekło?”10 Rozbieżności w wypowiedziach Ducha sugerują, że nie jest tym, za kogo się podaje. Przychodzi raczej jako kusiciel, by sączyś truciznę w ucho Hamleta. Jak inne gatunki literackie, tak i tragedia oparta na zemście ma swoje kanony, które muszą byś zachowane. Jak zauważył Rene Girard, geniusz Szekspira polega na tym, że rzuca on wyzwanie tym kanonom, jednocześnie ich nie przekraczając. W tym rodzaju sztuk, pisze Girard, „zemsta przemawia z całą elokwencją”, podczas gdy jej krytyka „pozostaje nie w pełni uformowaną myślą, niespójnym odczuciem, które w końcu ustępuje, by zemsta w pełni zawładnęła sercem bohatera.” Szekspir nigdy nie narusza tej konwencji. Pełna pasji retoryka Hamleta ma na celu pobudzenie go do dokonania pomsty, nie zaś odwiedzenie go od niej. A jednak pozostaje „cisza w sercu ‚Hamleta'” – nieme potępienie etyki zemsty.11

Choć krytyka jest ukryta, to jednak pozostaje stanowcza. Trudno zrozumieć zamieszanie, jakie powstało wokół tej kwestii, gdyż stanowisko Szekspira jest jasne. Elżbietańska Anglia nie była doskonała, mimo to była wystarczająco chrześcijańska, by odrzucić krwawą zemstę jako dziką i pogańską. Niektórzy ujmują to ostrożniej, twierdząc, że podczas gdy Szekspir osobiście odrzucał etykę zemsty, to w swoich dramatach przedstawiał świat przedchrześcijański, w którym zemsta wciąż królowała – tak więc w kontekście sztuki, Hamlet powinien był dokonać pomsty. Jednak nawet najbardziej pobieżne zapoznanie się z rozwojem dramatu i jego strukturą literacką usuwa wszelkie podstawy dla takich twierdzeń.

Po pierwsze, nie wolno przeoczyć mega-faktu, że wszelkie próby zemsty kończą się katastrofą. Na końcu scena przykryta jest trupami. Jeśli ktoś nie upiera się przy twierdzeniu, że Szekspir chciał w ten sposób zaspokoić elżbietańską żądzę krwi, to przesłanie autora staje się jasne. Potępienie zemsty jest tym bardziej oczywiste przez ironię, z jaką przedstawiono koniec postaci szukających odwetu – wszystkie padają ofiarą własnych knowań. Laertes umiera od trucizny, którą zatruł miecz przed walką z Hamletem. Gertruda wypija wino zatrute przez Klaudiusza w celu uśmiercenia Hamleta. Klaudiusz pada od obu trucizn. Nikczemni wpadają w pułapki, które sami zastawili (patrz Ps. 7:16-17).

Jedną z cech charakterystycznych Szekspira jest wielość charakterów.12 W „Hamlecie” spotykamy wielu mścicieli. Hamlet jest główną postacią – syn pragnący pomścić ojca, nieopacznie zabija Poloniusza. Jakby tego było mało, odrzuca też Ofelię, skazując ją na duchowe męki, które w końcu prowadzą ją do śmierci. Laertes, syn Poloniusza i brat Ofelii, ma w ten sposób dwa powody do zemsty na Hamlecie i chętnie korzysta z okazji. Zemsta jednak niczego nie rozwiązuje. Bowiem każdy ma krewnego, choćby dalekiego, który jest gotów wziąć odwet. Każdy mściciel sam staje się obiektem zemsty – i tak bez końca. „Kto wywołuje zwadę, jest jak ten, kto wypuszcza wodę; więc zaniechaj tego, zanim spór wybuchnie” (Przyp. 17:14).

Hamlet i Laertes nie są jedynymi mścicielami w sztuce. Kiedy aktorzy przybywają do Elzynor, Hamlet prosi jednego z nich, by wyrecytował mowę o Pyrrusie, synu Achillesa, który zabił Priama, króla Troi, w odwecie za śmierć swego ojca. Hamlet, głęboko poruszony grzechami matki, prosi w szczególności o opis bólu Hekuby, żony Priama, spowodowanego widokiem męża zatłuczonego na śmierć przez spragnionego zemsty Pyrrusa (II, 2). Na scenie pojawia się jeszcze jeden mściwy syn, o którym często zapominają reżyserzy. Szekspir posługuje się Fortynbrasem, norweskim księciem, by tym bardziej jednoznacznie przedstawić swój pogląd na zemstę. „Hamlet” rozpoczyna się znaną sceną bitwy o Elzynor. Powołano dodatkowe straże, ponieważ Fortynbras zagroził najazdem na Danię. Po wizji Ducha Horacy, posiadający nadzwyczaj wiele informacji jak na obcokrajowca, wyjaśnia militarną i polityczną sytuację:
Ostatni duński monarcha, którego
Obraz dopiero co nam się ukazał,
Był, jak wiadomo, zmuszony do boju
Przez norweskiego króla, Fortynbrasa,
Zazdroszczącego mu jego potęgi.
Mężny nasz Hamlet (jako taki bowiem
Słynie w tej stronie znajomego świata)
Położył trupem tego Fortynbrasa,
Który na mocy aktu, pieczęciami
Zatwierdzonego i uświęconego
Wojennym prawem, był obowiązany
Część swych krajów ustąpić zwycięzcy. (…)
Owóż syn tego, panie, Fortynbrasa,
Awanturniczym pobudzony szałem,
Zgromadził teraz zebraną po różnych
Kątach Norwegii, za strawę i żołd marny,
Tłuszczę bezdomnych wagabundów w celu,
Który bynajmniej nie trąci tchórzostwem,
A który, jak to nasz rząd odgaduje,
Nie na czym innym się zasadza, jeno
Na zagarnięciu nam siłą oręża
W drodze przemocy na powrót tych krain,
Które utracił był jego poprzednik. (I, 1)13

Fortynbras pojawia się osobiście na scenie pod koniec dramatu. Do niego należy ostatnie słowo. Duński król, królowa i następca tronu leżą martwi na ziemi, a Fortynbras przejmuje dowodzenie i nakazuje usunąć ciała i przygotować pogrzeb. Co więcej, Fortynbras przypomina: „Mam bowiem do tego kraju z dawien dawna prawa, które obecnie muszę poprzeć” (V, 2). Sprawy przybierają dla niego niespodziewanie dobry obrót – nie tylko odzyskał utracone przez ojca ziemie, ale też zyskał koronę duńską. Spośród wszystkich mściwych synów tylko Fortynbras pozostaje przy życiu i ma się dobrze, gdy opada kurtyna.

Zwycięstwo Fortynbrasa nie jest jednak pochwałą zemsty, gdyż w międzyczasie zrezygnował z planów wyrównania rachunków z Danią. Woltymond, norweski ambasador, oświadcza Klaudiuszowi, że stryj Fortynbrasa, pełniący obowiązki króla, polecił
Wstrzymać zaciągi swojego synowca
Które mu zdały się byś wymierzone
Przeciw Polakom, które jednak, bliżej
Poznawszy, znalazł zwróconymi przeciw
Waszej królewskiej mości. Rozjątrzony
Takim niegodnym korzystaniem z jego
Późnego wieku i niemocy, kazał
Zatrzymać gońcom Fortynbrasa, który
Z pokorą stawił się i, wysłuchawszy
Napomnień stryja, przysiągł wobec niego
Įe póki życia nigdy przeciw waszej
Królewskiej mości nie wzniesie oręża. (II, 2)

Później Hamlet w drodze do Anglii pod nadzorem Rozenkranca i Gildensterna napotyka na armię Fortynbrasa maszerującą przez Danię w drodze do Polski. Hamlet rozmyśla nad własną bezczynnością, widząc wolę Norwegów, która „co jest doczesne i przemijające, stawia przeciwko hazardom, zagładzie, za co? za marną łupinę orzecha” (IV, 4), jaką jest Polska. Hamlet o obliczu „szlachetnej żądzy sławy” Fortynbrasa potępia swą zwłokę w dokonaniu odwetu – „ja, który ojca zgon, zhańbienie matki śpiąco przepuszczam”. Jest to jednak niesłuszna nauka, jaką wyciąga z tego spotkania. Powinien był dostrzec, że Fortynbras porzucił plany odwetu za straty poniesione przez ojca i jego śmierć.

Koniec, jaki spotkał mściwych synów, rzuca wyzwanie etyce pomsty. Laertes, ogarnięty żądzą zemsty, wpada w pułapkę, którą zastawił na Hamleta. Hamlet, wahający się mściciel, staje się ofiarą Laertesa. Fortynbras, który zrezygnował z zemsty, zyskuje królestwo. W tej krwawej tragedii tylko historia Fortynbrasa podąża torem komedii.

III. W „Hamlecie” znajdujemy negatywną typologię zbawienia. Dania to upadły świat, który wymaga naprawy. Szekspir jednak nie ukazuje nam odkupiciela, ale szaleństwo i niebezpieczeństwo, jakie tkwi w próbach ratowania świata przez człowieka, a w szczególności ratowania świata na drodze przemocy. Ludzki gniew nie może wrócić do normy świata, który wyszedł z normy. Ludzie żądni zemsty skazani są na przegraną. Korona podstępnie zawłaszczona przez węża przypada temu, kto zrezygnował z zemsty. Cisi dziedziczą ziemię.

 

Przypisy:
1.KAW, Kraków 1993
2.patrz: James B. Jordan, „Through Hew Eyes: Developing a Biblical View of the World”, Brentwood, TN, Wolgemuth & Hyatt 1988, ss. 49-51
3.”The Eclipse of Biblical Narrative: A Study in Eighteenth and Nineteenth Century Hermeneutics”, New Haven, Yale University Press 1974, s. 2
4.Widzimy to choćby w tym, że Stary Testament przedstawia nie-Izraelitę Cyrusa jako typ mesjański (patrz Iz. 45:1).
5.Do takiego wniosku dochodzimy, badając mity narodów. Pomimo wrogości do ortodoksyjnego chrześcijaństwa Joseph Campbell dostarczył ważnego materiału dla rozwoju chrześcijańskiego poglądu na literaturę i mitologię, zwracając uwagę na wspólne wątki wstępujące w mitach różnych kultur. Wiele z opisanych przez nie wydarzeń wykazuje podobieństwo do tego, czego dowiadujemy się z Pisma św., co możemy uznać za skutek rozmycia objawienia ogólnego.
6.Patrz: Northrop Frye, „The Great Code: The Bible and Literature”, New York, Harcourt Brace Jovanovich 1982
7.To, że Szekspirowi nie było obce przyrównanie królobójstwa do targnięcia się na Boga, widać w „Henryku V”, gdzie zdradziecki spisek przeciwko królowi nazwany jest „kolejnym upadkiem”.
8.Herbert R. Coursen w „Christian Ritual and the World of Shakespeare’s Tragedies” (Bucknell 1976) również argumentuje za tym, że symbolika „Hamleta” odwołuje się do Edenu.
9.Duch opisuje postęp trucizny, korzystając z wielu architektonicznych metafor, które stanowią powiązanie między ciałem i domem króla. Trucizna Klaudiusza przenika nie tylko żyły króla, ale też korytarze Elzynor.
10.”Northrop Frye on Shakespeare”, s. 86
11.Girard, „A Theater of Envy: William Shakespeare”, New York, Oxford University Press 1991, s. 283
12.Patrz Cedric Watts, „Hamlet”, Twayne New Critical Introduction to Shakespeare, Boston, Twayne 1988
13.Girard zwraca uwagę na dwuznaczność, jaką wnosi to w myśli Hamleta: „Aby dokonać pomsty z przekonaniem, trzeba wierzyć w jej słuszność. (…) Mściciel nie nabierze przekonania o słuszności własnej sprawy, jeśli nie uwierzy w winę swej przyszłej ofiary. To z kolei wymaga niewinności wcześniejszej ofiary. Jeśli ofiara ofiary sama była mordercą i jeśli mściciel zreflektuje się nad błędnym kołem zemsty, to jego wiara w nią upadnie. Dokładnie to dzieje się w ‚Hamlecie’ (…) Klaudiusz budzi odrazę, ale w kontekście osobistej zemsty nie sposób powstrzymać się od jeszcze gorszych ocen jego postępowania. (…) Problemem Hamleta jest to, że nie może zapomnieś o kontekście. W rezultacie morderstwo popełnione przez Klaudiusza jawi się mu jako kolejne ogniwo w łańcuchu odwetu, a jego własna zemsta stanie się następnym ogniwem identycznym z poprzednimi.” („A Theater of Envy”, s. 273)

Autor jest pastorem Presbyterian Church in America, doktorem literatury oraz wykładowcą Teologii i Literatury w New St. Andrews College, Moscow, Idaho. USA.