Reformacja w Polsce (strona w trakcie przebudowy)


Strona główna Historia reformacji Blogi Publikacje Psałterz Multimedia Kontakt

Złożona rzeczywistość

Sebastian Smolarz [2007-03-01]


Naturalną tendencją u wielu chrześcijan jest pragnienie uproszczenia sobie myślenia o rzeczywistości. Widać to chociażby na klasycznych przykładach myślenia o kalwinizmie. Chrześcijanie borykają się z problemem, jak pogodzić suwerenność Bożą z wolnością i odpowiedzialnością człowieka. W odpowiedzi nierzadko przeakcentowują jedną z dwojga, oddalając się tym samym od kalwińskiej nauki. Innym przykładem może być myślenie o relacji kobieta-mężczyzna. Nieraz chrześcijanie popadają w skrajność, czytając z jednej strony o uległości kobiety, z drugiej zaś o jej równorzędnej wartości. Szowiniści widzą tylko jedną kategorię - feministki też.

Skądinąd przykłady jednostronnego podejścia do interpretacji Biblii również przejawiają tendencje do upraszczania. Słyszy się argumenty, że należy ją traktować jedynie z czysto teologicznego punktu widzenia. Inni wolą do niej podchodzić z czysto psychologicznego punktu widzenia. Oczywiście dla jednych jak i dla drugich obie kategorie w praktyce się wykluczają.

Na pierwszy rzut oka widać, że każdy z powyższych przykładów cechuje podejście typu „albo, albo”. Tylko pytanie, czy Biblia sama wspiera takie traktowanie rzeczywistości albo jej własnej narracji. Wygląda na to, że nie, gdyż uważna lektura poszczególnych ksiąg i całości Pisma skłania czytelnika do myślenia bardziej złożonego, któremu odpowiada podejście typu „i/oraz”.

Oto kilka przykładów. Niektóre biblijne opowiadania wydają się łączyć perspektywę teologiczną z perspektywą psychologiczną. Przy czym pierwsza odpowiada wglądowi w Boże zamiary i działania w historii, druga zaś opisowi ludzkiej natury i zmian w niej zachodzących pod wpływem różnych czynników. I tak historia Józefa, syna Jakuba, stanowi dobry przykład kompilacji tych dwu perspektyw. Perspektywa teologiczna widoczna jest przede wszystkim w bezpośrednich stwierdzeniach samego Józefa, który (po latach pogodzony z losem) rozpoznaje plan Boży stojący za okrutnym postępkiem braci. Najbardziej doniosłe w tym względzie są bodajże słowa w I Mojżeszowej 45,8: „Nie wyście mnie tu posłali, ale Bóg, który mnie ustanowił opiekunem faraona i panem jego domu, i władcą całej ziemi egipskiej”. Również czytając od początku opowiadanie o losach Józefa, trudno zaprzeczyć, że „palec Boży” jest dostrzegalny na każdym etapie jego burzliwego życia: kiedy Ruben odwodzi braci od planu zabójstwa (37,22), kiedy Juda namawia braci na sprzedanie Józefa (37,26), kiedy dworzanin faraona, Potyfar, wywyższa Józefa do godności zarządcy swego domu (39,2-6), kiedy w więzieniu Józef zyskuje przychylność przełożonego (39,21-22), a następnie poznaje podczaszego faraona (40,8-23; 41,9-13) i w końcu kiedy zostaje wyniesiony przez faraona do rangi namiestnika całego Egiptu (41,38-41). Perspektywa teologiczna wskazuje na Boże zamiary i Boże cudowne i dziwne działanie z udziałem Józefa jako pośrednika w realizacji Bożych planów. Jednak opowiadanie poświęca też niemało miejsca psychologii dziesięciu braci, którzy sprzedali Józefa w niewolę. Wiele przesłanek świadczy o długim i bolesnym procesie skruchy w ich sercach. Jako pierwszy nauczkę otrzymuje Juda (38,24-26). Ten, który wraz z dziewięcioma braćmi przy pomocy szaty oszukał swego ojca (37,31-33), sam został oszukany przy pomocy szaty (38,14-15), aż zaczął uznawać swoją niesprawiedliwość (38,26). Jednak to dalsza część opowiadania ma więcej do powiedzenia na temat skruchy braci. Przełomowym momentem w ich życiu okazuje się wizyta w Egipcie w celu kupienia zboża. Najpierw zostają oskarżeni o szpiegostwo, a aresztowani rozpoznają w tym wydarzeniu swoistą odpłatę za dawniej popełnioną zbrodnię (42,21-22). Następnie ich powrót ze zbożem do Kanaanu nasila poczucie winy, kiedy z przerażeniem odkrywają srebro (kesef) na wierzchu worów ze zbożem (42,27-28). Srebro to zapewne przywodzi im na pamięć srebro (kesef), które otrzymali od Midianitów za swego brata (37,28). Zresztą zaraz po odkryciu srebra w domu ich ojciec Jakub dodaje (nieświadomie) do ich poczucia winy, łącząc te pieniądze z tamtymi pieniędzmi: „Osierociliście mnie. Nie ma Józefa i nie ma Symeona” (42,35-36). Brzmi to tak, jak gdyby rzeczywiście sprzedali i Symeona za srebrniki. I choć tak nie było, oni pamiętają, że za srebrniki sprzedali innego brata. Bolesny proces uznania winy się rozpoczął. Muszą zmierzyć się na nowo z wydarzeniem, które miało miejsce wiele lat wcześniej. Nadszedł czas na refleksję nad ich własną naturą. Teraz muszą się tłumaczyć z obecności pieniędzy najpierw ojcu, a potem namiestnikowi Egiptu - swojemu bratu Józefowi - pamiętając ciągle o pieniądzach zdobytych ze zbrodni (43,21-22). Ciężaru do ich poczucia winy dodaje kolejne wydarzenie - podczas drugiej podróży ze zbożem z Egiptu srebrny kubek namiestnika ląduje w worze Beniamina. Bracia dochodzą do punktu, w którym nie mają już nic na swoje usprawiedliwienie (44,16). Dopiero tutaj widać, że pomału, krok po kroku, zaczynają brać odpowiedzialność za swe czyny. Niektórzy dochodzą nawet do punktu, w którym są w stanie poświęcić własne życie, byle tylko ocalić życie brata. Widać to u Judy. Ten, który zainicjował sprzedaż Józefa (37,26-27), teraz jest gotów oddać swoje życie (wolność) za życie brata (43,8-9; 44,18-33). To on najlepiej zrozumiał lekcję odpłaty i poznał swoją niesprawiedliwość, swoją naturę, począwszy od wydarzenia z Tamar. Niewątpliwie nastąpiła w nim, ale też i w jego dziewięciu braciach, psychologiczno-etyczna zmiana.

Historia Józefa i jego braci stanowi całkiem jasny przykład zestawienia różnych perspektyw na rzeczywistość w Biblii. Ograniczając się tylko do akcentowania perspektywy teologicznej i koncentrując się jedynie na planie Bożym, stracilibyśmy z oczu złożoność człowieka - bogactwo i różnorodność charakterów ludzi (np. prostolinijność Józefa, zawiść i pasję braci, itp.). Stracilibyśmy z oczu też cenną naukę o ludzkiej wolności, która jednak w jakiś dziwny i niewytłumaczalny sposób nie może się wymknąć Bożemu planowi.

Istnieją też inne przykłady „montowania perspektyw” w Biblii. W I Mojżeszowej 1 i 2 znajdujemy dwa opisy stworzenia. Oba się uzupełniają, choć już na pierwszy rzut oka oba podkreślają trochę inne fakty i zależności. Rozdział 1 to opis stworzenia kosmosu, w którym bohaterem numer jeden jest Bóg. W opisie króluje perspektywa teologiczna, dla której ważny jest zamysł Boży i sposób wdrożenia go w życie. Bóg postanawia stworzyć niebo i ziemię, a potem na ziemi umieścić rośliny, zwierzęta i człowieka. Drugą perspektywę, wyrażoną w rozdziale 2, można umownie określić mianem społecznej, gdyż koncentruje się na zależnościach między poszczególnymi postaciami pojawiającymi się w opowiadaniu. Na pierwszy plan wysuwa się człowiek, który w tym opisie przychodzi jako pierwszy (2,7); dopiero potem pojawiają się rośliny (2,9), zwierzęta (2,19) i kobieta (2,22) - odpowiedni towarzysz w życiu mężczyzny, oboje w więzi z Bogiem. I tak jak w perspektywie teologicznej Bóg oddziela rzeczy od siebie (światło od ciemności, wody od sklepienia, morze od lądu, siódmy od sześciu itd.), tak w tej drugiej perspektywie wszystko skupia się na połączeniu w jedną całość dwu oddzielnych i różnych osób. I tak jak w pierwszej perspektywie człowiek jest poddanym Boga, który dominuje nad ziemią i stworzeniem (1,28), tak w drugiej człowiek jest przedstawiony jako wolna istota nazywająca rzeczy wedle własnego uznania, a jednak istota zupełnie zależna od ziemi i połączona ze środowiskiem, w którym żyje (2,18-20). Wkrótce też ta wolność okaże się być niebezpieczna. Niemniej jednak człowiek z perspektywy socjologicznej jest stworzeniem, którego losem Bóg się bardzo interesuje, w którego życie wciąż się angażuje (2,18.22; por. 3,8a).

Poważne potraktowanie obu perspektyw ponownie wykaże złożoną naturę rzeczywistości, w której żyjemy. To właśnie różne perspektywy na tę samą rzeczywistość uczą o tym, że oprócz podziałów istnieją też więzi, że obok suwerenności Bożej istnieje też ludzka odpowiedzialność za czyny, które wynikają z wolnych wyborów człowieka, a nie z przymusu Bożego. Różne perspektywy uczą też tego, że oprócz panowania człowieka nad ziemią istnieje też współzależność, która powinna przejawiać się troską o środowisko.

Przykłady łączenia perspektyw w Piśmie Świętym są zapewne niezliczone. Do najbardziej znanych należałoby zaliczyć cztery perspektywy czterech Ewangelii. Jednak warto też wspomnieć o jeszcze innej, czasami pomijanej, perspektywie. Oprócz teologicznej, psychologicznej i socjologicznej Biblia często przedstawia perspektywę polityczną. Niemały odsetek współczesnych chrześcijan przeczy, jakoby religia miała coś wspólnego z polityką, co zresztą znajduje bezpośrednie przełożenie na takie rzeczy jak głosowanie w wyborach czy też podstawowe zainteresowanie sceną polityczną. Jednak trudno byłoby zaprzeczyć, że od początku ukonstytuowania się Bożego ludu - z Bogiem jako Ojcem Założycielem (np. 2 Mj 4,22) - pojawia się wątek królowania i królestwa, a więc wątek w swej naturze ściśle polityczny (3 Mj 23,21; 5 Mj 17,14; 1 Sm 12,1). Wątek ten nigdy nie znalazł zaprzeczenia w nauczaniu Jezusa, a raczej potwierdzenie i dokładniejsze wyjaśnienie. Jezus przyszedł na świat nie tylko jako pośrednik w realizacji Bożych planów, czyli ktoś objawiający teologiczną perspektywę (np. Dz 2,22-28; 4,27-28; Hbr 8,6), ale też jako Król z konkretną polityczną agendą. Biblia wyraźnie tłumaczy, jakim jest Królem (Obj 5,5.9-10) i na jakich zasadach funkcjonuje Jego królestwo (Mk 10,42-45). Tłumaczy też, jaki jest cel Jego panowania (Obj 12,10; 19,7; Flp 2,9-11; 1 Kor 15,24-25).

Zatem oprócz perspektywy teologicznej, na uwagę zasługuje też perspektywa polityczna. Pierwsza wskazuje na Boży plan dla świata, druga na sposób realizacji tego planu przez panowanie sprawiedliwego Króla - Chrystusa.

Omawiając złożone podejście Biblii do rzeczywistości, warto jeszcze zaznaczyć, że łączy ona nieraz różne perspektywy postrzegania samego człowieka. Czyni tak zapewne dlatego, że człowiek jest istotą złożoną, podobnie jak rzeczywistość, która go otacza. Przykładem mogą być dwa opisy wprowadzające Dawida do historii Izraela w I Samuela 16 i 17. I Samuela 16 zaczyna się od wyjaśnienia, jak Bóg postrzega człowieka i jak kontroluje losy człowieka bądź narodu (16,1.7). Wkrótce potem Dawid zostaje namaszczony „odgórnie” na króla nad Bożym ludem i napełniony Duchem (16,13) - jak niegdyś sędziowie Izraela - i dostaje się do otoczenia Saula. Jest już znany jako waleczny i dzielny rycerz (16,18), co z pewnością przekonuje obecnego króla do zatrudnienia go na dworze w roli giermka (16,21). Z kolei I Samuela 17 zaczyna się od perspektywy militarnej widzianej oczami człowieka (Bóg nie przemawia w tym rozdziale ani razu, ani też wyraźnie nie uczestniczy w opisanych wydarzeniach). Rozdział ten powraca do wątku Dawida jako zwykłego pastucha (16,11): nieznany młodzieniec (17,33.55-56), wysłany z domu z prowiantem dla braci (17,17), mimochodem znajduje się pośrodku wojny. Doświadczony jedynie w bronieniu trzody ojca (17,34-36) swoje zwycięstwo w walce opiera na wierze w moc Bożą (17,37.45). Zwykły człowiek oderwany na chwilę od swoich zajęć staje się bohaterem całego rozdziału.

Obie powyższe perspektywy oprócz tego, że przedstawiają jedna „wizję z góry”, a druga wizję oczami ludzi, różnią się jeszcze tym, że jedna koncentruje się bardziej na życiu publicznym Dawida, druga zaś na jego życiu prywatnym. Jeden Dawid jest wybrańcem Bożym, którego Duch Boży uczynił walecznym rycerzem, drugi - człowiekiem prostej wiary, konsekwentnym, któremu król zaczyna z czasem zazdrościć i w końcu go nienawidzi. Jeden jest mężem wojny, człowiekiem z rękoma splamionymi krwią (2 Sm 16,8; por. 1 Krn 28,3), drugi jest mężem czułym, przepełnionym pasją, kompozytorem pieśni, przyjacielem Jonatana, mężczyzną płaczącym nad poległymi synami. Jeden jest wojownikiem a drugi pasterzem - oba czynniki są ważne u dobrego przywódcy Bożego ludu. Obie perspektywy zrzucają więc światło na złożoną naturę ludzkiego charakteru i na złożoność życia.

Co zatem wynika z powyższych przykładów? Jaką ogólną zasadę Biblia próbuje uzmysłowić od swych pierwszych stron? Wydaje się, że pragnie odwieść czytelnika od jego naturalnej tendencji do redukcjonizmu. Nie chce, by człowiek ot tak po prostu upraszczał sobie rzeczywistość (oczywiście uproszczenia są pomocne, a nawet konieczne, kiedy jest się dzieckiem, jednak celem powinno być poszerzanie perspektyw, dostrzeganie różnych złożonych wątków i aspektów rzeczywistości). Biblia nie chce, by ludzie kurczowo trzymali się kilku ulubionych wersetów i stawiali je ponad innymi. Tych rzeczy chce raczej szatan-kusiciel (por. Mt 4,6). Owszem, czasami dwa stwierdzenia zdają się wzajemnie wykluczać, ale według Pisma są równie prawdziwe. Biblia nie chce też, by ludzie postrzegali tylko plan Boży, jako determinujący ich los, ale i całą złożoność więzi, czynów i zdarzeń, które decydują o ich przyszłości. I choć główną perspektywą pozostaje perspektywa teologiczna, jednak nie umniejsza to wcale wątkom psychologicznym, socjologicznym czy politycznym. Jak uczy historia pierwszego mężczyzny i kobiety, więzi i współzależności są równie istotne co podziały i zwierzchnictwo.

Uświadomienie sobie złożonej natury Bożej rzeczywistości okaże się również niezwykle ważne w postrzeganiu drugiego człowieka oraz w relacjach z nim. Poważnym błędem popełnianym przez wielu jest zakładanie, że druga osoba musi być taka sama jak oni. Cała energia często zostaje spożytkowana na „naginanie” drugiej osoby do własnych wyobrażeń. Jednak Biblia wskazuje na złożoność ludzkiej natury i różnorodność charakterów (np. 1 Mj 49,2-27). Dlatego błędnym jest zakładanie, że jeśli ktoś jest inny pod względem temperamentu, upodobań itp., jest automatycznie gorszy, dziwny, nienormalny. Nowy Testament wręcz zachęca do poszanowania różnych ludzi o różnym pochodzeniu w jednym ciele. Perspektywa oka jest nieco inna niż perspektywa ucha albo nogi (zob. 1 Kor 12,20-21 w kontekście pierwszych rozdziałów listu). Charakter i osobowość Pawła różniły się od charakteru i osobowości Piotra, a jednak świat w Bożym zamyśle potrzebował obu. Podobnie każdy człowiek potrzebuje ludzi innych niż on sam, aby mógł pełniej poznać bogatą w swej złożoności rzeczywistość, a nawet samego Boga. Dlatego szczególnie chrześcijanom potrzeba więcej z podejścia typu „i/oraz.”

***
Inspiracją do napisania tego artykułu była lektura znakomitego działa Roberta Altera pt. The Art of Biblical Narrative (Basic Books 1981). Autor podaje w nim przykłady tzw. „kondensacji znaczeń” i „montowania perspektyw” przez autorów bądź redaktorów poszczególnych ksiąg Biblii. Przykład Józefa i jego braci oraz przykład z opisem stworzenia i przykład Dawida użyte zostały w oparciu o obserwacje R. Altera.
{jcomments on} 



Najnowsze kazania:

[2014-01-19] Powołani, by przynosić zysk Królestwu Bożemu (2Kor 5,10) - Sebastian Smolarz

[2014-01-19] Niedziela po Epifanii (Izajasz 49,1-7) - Bogumił Jarmulak

[2013-12-15] Boże Narodzenie zmienia świat (Mt 2,1-3) - Paweł Bartosik