Reformacja w Polsce (strona w trakcie przebudowy)


Strona główna Historia reformacji Blogi Publikacje Psałterz Multimedia Kontakt

Dlaczego upadła Reformacja w Polsce

Andrzej Polaszek [2009-12-26]


Za panowania Zygmunta Augusta polska Reformacja znajdowała się u szczytu swojej potęgi. W tym czasie, jak podaje Brückner (Dzieje Kultury Polskiej, tom II, wyd. II, str. 31), liczba zborów ewangelickich w Polsce kształtowała się następująco: w Małopolsce — 250, w Wielkopolsce — 120 polskich i 110 niemieckich, na Litwie 208. Łącznie: 686, w tym 110 niemieckich. Jan Kalwin dedykując polskiemu królowi komentarz do Listu do Hebrajczyków, tak pisał we wstępie: „Jest wiele znaków, które pozwalają mieć niemal pewną nadzieję, że w rzeczy samej jesteś jak Hiskiasz lub Jozjasz, przeznaczony przez Boga do szybkiego przywrócenia w królestwie Polski czystego nauczania tej Ewangelii, która doznaje gwałtu przez działanie szatana i ludzką wiarołomność”.
 
Uniezależnienie polskiego kościoła od Rzymu i jego głęboka reforma według kalwińskich postulatów wydawała się jedynie kwestią czasu. W 1553 r. dzięki hojnemu wsparciu protektora litewskiego kalwinizmu Mikołaja Radziwiłła ukazała się Biblia Brzeska – pełen przekład Pisma Świętego na język polski.
 
Niestety, ruch, który w ciągu kilkudziesięciu lat ogarnął cały kraj pociągając za sobą rzesze szlachty i mieszczan, ostatecznie w ciągu następnych kilku dziesięcioleci poniósł całkowitą klęskę. Z polskich zborów do r. 1650 dotrwało około 240, a do r. 1764 — około 40. Dziś zaledwie jeden (!) zbór, w Żychlinie koło Konina, może poszczycić się tym, że działa nieprzerwanie od czasów Re-formacji. Syn Mikołaja Radziwiłła (również Mikołaj, zwany Sierotką) przeszedł na katolicyzm, wykupił pisma ewangelickie drukowane w Brześciu, w tym znaczną część nakładu Biblii Brzeskiej, a następnie publicznie spalił je na rynku w Wilnie.

Jak do tego doszło? Co takiego stało z polską Reformacją? Ewangelicy popełnili całą serię dramatycznych w skutkach błędów, które osłabiły kościół i sprawiły, że nie był w stanie sprostać próbom, jakim został poddany. W efekcie „kręgosłup” polskiej reformacji przetrąciła jezuicka kontrreformacja. „Cios w plecy” zadali jej antytrynitarze. Wojny szwedzkie i narodziny stereotypu „Polak – katolik” były już jedynie „gwoździem do trumny”.

Polscy ewangelicy dramatycznie wręcz zaniedbali teologię. Polska Reformacja nigdy nie wzniosła się ponad podstawowe hasła antyrzymskiego protestu: język narodowy w liturgii, komunią pod dwiema postaciami, zbawienie z łaski przez wiarę etc. W tym sensie była bardziej „protestancka” niż „ewangelicka”. Zabrakło dogłębnego studium Słowa, teologii dojrzałej, apologetyki zdolnej przeciwstawić się atakom jezuickich polemistów. Jan Kalwin pisał do Mikołaja Radziwiłła: „Czysta doktryna to dusza Kościoła, a dyscyplina to jego ścięgna, które spinają i utrzymują w jedności całe ciało, pozwalając zachować mu siłę i sprawność”. Tego wszystkiego zabrakło polskim ewangelikom. Najlepszym dowodem na potwierdzenie tej tezy jest fakt, że znaczna część przywódców małopolskiej jednoty kościoła reformowane-go popadło w antytrynitarną herezję.

Zaniedbano kształcenie młodzieży. Protestanci nie stworzyli własnych uczelni, zaś kształcenie dzieci za granicą było bardzo kosztowne. Sytuację wykorzystali jezuici, zakładając swoje kole-gia. Kształcono w nich bezpłatnie szlachecką młodzież. Chętnie przyjmowano również ewangelików. Ukończenie jezuickiego kolegium zwiększało szanse młodego człowieka na zrobienie kariery. W tej sytuacji wielu ewangelików lekkomyślnie zaczęło posyłać dzieci do jezuickich szkół. Próżno niektórzy pisarze reformacyjni przestrzegali przed „oddawaniem dzieci Molochowi”. W roku 1578 (u szczytu potęgi polskiej Reformacji) w kolegium jezuickim w Wilnie przebywało już ponad 200 młodych ewangelików! Wkrótce potem nastąpiła fala konwersji na katolicyzm. Zgodnie z prawem patronatu powracający do kościoła rzymsko-katolickiego możnowładcy likwidowali zbory w swoich posiadłościach i zamieniali je na rzymskokatolickie kościoły.
Zaniedbawszy nauczanie i wykształcenie młodzieży, polscy ewangelicy zaprzepaścili szanse na ukształtowanie chrześcijańskich, ewangelickich elit. Nie dochowali się przywódców i teologów na miarę Hozjusza ani kaznodziejów na miarę Skargi. Zabrakło przywódców, którzy mogliby przeprowadzić kościół przez trudny okres kontrreformacyjnej ofensywy.

Nie zapewnili też kościołowi finansowej stabilności. Szlachta polska porzucając katolicyzm uwalniała się od obowiązku płacenia dziesięciny. Niekiedy, zwłaszcza na Litwie, udawało się protestanckim możnowładcom przejmować dobra kościelne. Niestety, uzyskane w ten sposób środki nie były przeznaczane na rozwój kościoła ewangelickiego. W efekcie kościołów ewangelickich nie stać było na zakładanie szkół, wydawnictw, sierocińców. W przeciwieństwie do rzymskich katolików, którzy dysponowali olbrzymimi możliwościami w tym względzie. Cechą charakterystyczną polskiego kościoła był również niski status społeczny i materialny pastorów, którzy byli kiepsko opłacani i słabo wykształceni. Urząd kaznodziejski nie cieszył się należytym poszanowaniem. „Pierwsze skrzypce” grali świeccy – szlacheccy patroni zboru. To oni podejmowali większość decyzji i często traktowali zbory zlokalizowane w swoich włościach jak swoją prywatną własność, a pastorów jak zwyczajnych najemników. Pastorzy byli zwykle finansowo całkowicie zależni od patronów. W tej sytuacji nie rozwinął się biblijny model przywództwa oparty na duchowych kwalifikacjach i powadze urzędu pasterskiego. Kościołem zarządzali możnowładcy. W efekcie kościół był słaby i podporządkowany prywatnym interesom.

Polscy ewangelicy okazali się wyjątkowo nieskuteczni politycznie. Angażowali się raczej w międzykoteryjne – łudząco podobne do współczesnych międzypartyjnych – waśnie, zamiast walczyć o reformę kościoła. Dysponując znaczną liczbą głosów w Sejmie i Senacie, piastując wiele znacznych urzędów, pozwolili, aby jezuici, traktowani początkowo nieufnie nawet przez wielu rzymskich katolików, konsekwentnie umacniali swoje wpływy na dworze królewskim.

Starożytni Rzymianie mawiali: Historia jest nauczycielką życia. Współcześni pesymiści dodają: Uczy nas, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Obawiam się, że mają wiele racji. Przyglądając się współczesnym kościołom protestanckim w Polsce, nie-trudno dostrzec te same zwiastuny klęski, które poprzedziły upadek polskiej Reformacji: Zaniedbujemy zwiastowanie Słowa – na różne sposoby, w zależności od środowiska. Jedni promują programowo antyteologiczne chrześcijaństwo skoncentrowane na emocjach i pseudoduchowych przeżyciach. Inny poprawiają Słowo Boże w duchu politycznie poprawnej „inkluzywnej ewangelii”. Jeszcze inni podmywają fundamenty wiary w imię „nauki”, która nie potrafi pogodzić, jak to zgrabnie ujął jeden z modernistycznych teologów, elektryczności z wiarą w Zmartwychwstanie. Posyłamy dzieci do publicznych szkół, w których poddawane są gruntownej indoktrynacji i gdzie pod pozorem światopoglądowej neutralności uczą się poznawać świat w taki sposób, jak gdy-by Bóg nie istniał. A czy może istnieć Bóg, skoro nie jest on nie-zbędny do tego, by poznać i opisać świata, który rzekomo stworzył? Zaniedbujemy oddawanie dziesięciny, nie wspominając o dobrowolnej ofiarności. A ponieważ czas to pieniądz – czas jest „wymienialny” na pieniądze – nie tylko pieniędzy, ale i czasu nie-wiele jesteśmy gotowi zainwestować w budowanie Królestwa Bożego. Nie dbamy należycie o powagę urzędu pastorskiego. Kiepsko opłacani pastorzy, mając na utrzymaniu rodziny, nie mogą skoncentrować się na swojej służbie. Jak w starym dowcipie z epoki PRL: My udajemy, że płacimy, oni udają, że pracują. Nie walczymy o Wiarę w przestrzeni publicznej. Nie angażujemy się w życie społeczne i polityczne. Nie słychać naszego głosu w ta-kich kwestiach jak bioetyka, obrona życia etc. A tymczasem, jak słusznie zauważył R. Bainton, chrześcijaństwo traktowane poważnie musi albo wyrzec się świata, albo nad nim zapanować.
{jcomments on} 



Najnowsze kazania:

[2014-01-19] Powołani, by przynosić zysk Królestwu Bożemu (2Kor 5,10) - Sebastian Smolarz

[2014-01-19] Niedziela po Epifanii (Izajasz 49,1-7) - Bogumił Jarmulak

[2013-12-15] Boże Narodzenie zmienia świat (Mt 2,1-3) - Paweł Bartosik